вівторок, 8 жовтня 2013 р.

A JUTRO PÓJDZIEMY NA PIECHOTĘ






Ukrajinśkyj Tyżdeń (Ukraiński Tydzień)
nr 20 (185) — 20-26 maja 2011 roku
w wersji papierowej: strona 56
w wersji elektronicznej: http://tyzhden.ua/Society/22934

 

NAWIGATOR | MOJA BIBLIOTEKA

 

A JUTRO PÓJDZIEMY NA PIECHOTĘ





















Książka o tym, że samochody (czyli ich nadmiar) już stanowią problem, który jeszcze można rozwiązać, i o tym co będzie jeżeli tego nie zrobić

Autor: Rostysław Semkiw


Czasem trafiasz do taksówkarzy, którzy potrafią opowiadać różne historie. Nie ma wątpliwości co do tego że wielu ludziom podoba się obraz znany z licznych filmów: doświadczony kierowca, który zna życie jak ulice miasta, którym wędruje. Mi również trafił się jeden taki taksówkarz. Uparcie przeciskając się przez korki [kijowskiej dzielnicy] Tatarki, rozważał, jak można by było uregulować ruch uliczny w mieście i dać możliwość wszystkim jeździć wolniej; jak (kulturalniej!) mają zachowywać się kierowcy; czego ich w tym celu mają uczyć w szkołach nauki jazdy i jak poprawnie mają funkcjonować światła i policja drogowa! Nie wiedział o książce Pisla Awtomobilizmu (After the Car), ale jej autorzy, Kingsley Dennis i John Urry dobrze znają się na problemach naszego taksówkarza, jak również na problemach taksówkarzy z Singapuru, kierowców z Nowego Jorku czy też turystów samochodowych z całego światu.

Jeżeli czytelnik jest zaciętym automobilistą, polecam czytać w/w książkę począwszy od rozdziału drugiego — i na nim skończyć. Jest on dumnie zatytułowany „Stulecie Samochodu” i mieści niesamowitą ilość ciekawych faktów z historii samochodowej i w końcu doprowadza czytelnika do wniosku, że mimo wszystko, grono miłośników swobody i szybkości, prawdziwych „macho samochodowych” nigdy nie wyrzeknie się swych wartości. Autorzy próbują temu zaprzeczyć, jednak retoryka ich tu wyraźnie zdradza. Rozdział ten to oda dla kultury samochodowej.

Jeżeli jednak szanowny czytelnik nieroztropnie zaczął od pierwszego rozdziału, który ma zupełnie niepoetycką nazwę „Zmiana klimatu”, to do patosu prześwitującego z następnych stron książki będzie musiał  ustosunkować się sceptycznie. Posługując się słownictwem autorskim, nie będziemy mogli delektować się autopią pamiętając o możliwości autogedonu.

My, jako cywilizacja światowa, naprawdę mamy problem: lubimy dynamikę, przytulność, estetykę, co ich daruje nam samochód i nie mamy zamiaru z tego rezygnować. Cała geopolityka skierowana jest na prolongatę cywilizacji samochodowej. Osmanie pędzili do wypraw militarnych przez swoje pożądanie zwiększenia swoich haremów; imperia współczesne wabi ropa naftowa. Samochód ją przerabia na prędkość, niepowstrzymany zaś ruch zmienia się na wolność. Cywilizacja technokratyczna prowadzi nieustanną wojnę, żeby osiągnąć swój cel. Problem polega na tym, że ropa naftowa się kończy, atmosfera podgrzewa się, zawartość węglu wzrasta… Jutro pójdziemy na piechotę — co do tego nie warto mieć wątpliwości.

Co prawda, Pisla Awtomobilizmu to książka optymistyczna: następne rozdziały przekonują, że problem ten jest jednak do załatwienia. Radzę jednak pominąć rozdział trzeci, w którym postrzegamy naprawdę poststrukturalistyczne rozważania na temat systemowości sieci oraz w sprawie innej maszynerii logistycznej. O wiele bardziej interesujące są rozdziały czwarty i piąty, gdzie autorzy demonstrują alternatywne podejścia: chodzi tu o technologie energooszczędne oraz alternatywne źródła energii, stosowanie nowych materiałów oraz doświadczenie z dziedziny cyfrowego zarządzania potokami transportowymi w celu oszczędności energetycznej. Ciekawie również będzie dowiedzieć się o deprywatyzacji pojazdów, jak można zmniejszyć obciążenie węzłów transportowych itp. W szóstym rozdziale czytamy o skutecznych doświadczeniach założenia „miast przyszłości” — nowych autonomicznych, energetycznie niepodległych, o niskim poziomie konsumpcji węgla. Poza tym że powodują zmniejszenie spożycia surowców (ponieważ pracują na odnawialnej energii słońca, wiatru i wody), one też będą radykalnie zapobiegać zwiększeniu emisji CO2, co ma zatrzymać ocieplenie globalne. Pytanie polega na tym, czy potrafimy przenieść się do takich bezpiecznych i oszczędnych polisów, zanim megapolisy zeżrą naszą cywilizację od wewnątrz. O tym mowa w ostatnim, siódmym rozdziale „Scenariusze”.

Książka Dennisa i Urry skłania do myślenia i zwątpienia. Podsumowując, dochodzimy do dylematu: albo już dzisiaj mniej jeździmy, palimy mniej ropy, mniej podgrzewamy subtelną atmosferę (po czym niedługo przenosimy się do ekomiast przyszłości, gdzie dobrowolnie chodzimy na piechotę), albo dalej palimy ropę naftową i niedługo będziemy wymuszeni chodzić pieszo.

Pisla Awtomobilizmu pozostawia wrażenie dwuznaczne. Wydaje się, że jest to kolejna próba uratować świat, który nie chce być uratowany. Pozostaje spodziewać się na to, że książkę tę przeczyta nie tylko mój znajomy taksówkarz, a również ci szanowni panowie, od których zależą odpowiednie decyzje. I wtedy – jeżeli za trzy lub cztery dziesięciolecia kijowskie mieszkania żywić się będą energią elektryczną od baterii słonecznych Obołoni oraz farm wiatrowych Darnyci – chociażby z rzadka będziemy mieli okazję znów usiąść za kierownicę i poczuć zalety szybkości auta. Co prawda, nie wykluczone, że silnik tego auta pracować będzie na biogazie ze śmieci wyniesionych przez nas do pojemnika przedwczoraj.

 Z języka ukraińskiego tłumaczył Ostap Dzondza

четвер, 18 жовтня 2012 р.

Юрій Андрухович - Її пальтечко радісне й червоне...

In her scarlet overcoat blazing with elation,
Looking firm and certain in her homeward navigation,
When the sun is shining low upon the earth attired in snow,
There emerges she, running towards me.

No barriers obstruct our way, except a branch that used to sway
Sighs out a shadow’s crunch we hear under our feet out here
Like a prompt “I’m sorry”, not a cause to worry
It fades away so near, oh dear, no fear to disappear

Her name heraldically rhymes with ‘chandelier’
And correlates with ‘quicker’, and with ‘seeker’.
And as we stroll along throughout this air full of frost
We see the items of this world dispersed across and lost.
Not quantified how much of it identified by touch, so sweet.

A perforated ball we sight, and right beside it there’s a trace of sleigh.
A brass-hard frozen piece of leaf lies to the left in our way.
A birdie’s feather, hovering, as if in zero gravity
Sent from some sharpish towering, launched from some secret cavity.

And in this twilight hour full of power, yet so gentle and incessant,
I see her run, she’s four years old and she’s indeed a blessing.
She greets me with her gauntlet’s tap and runs away again.
How will I shield her, guard her, save her ever from all pain?

Translated by Ostap Dzondza © 2012

вівторок, 19 липня 2011 р.

John Donne - I am a little world made cunningly (Holy Sonnet No. 7)

Джон Донн
Священна Сонета  № 7 (1609-1610)


Я є маленький світ, що сплетений майстерно
З частинок тварних і анґельського фантому,
Та чорний гріх прирік на нескінченну ніч
Обидві частки мого світу, і обидві вмерти мусять.
Ти, котрий є за небесами, що на високостях
Знайшов нові царини і про нові землі мо’ш писати
Пролий нові моря у мої очі, щоб я зміг
Втопити світ свій у свойому щирому плачі,
Або омий його, якщо його топити більш не треба.
Та він вже певно є спалений; бо на жаль вогень
Похоті й заздрости його палив дотихчасово,
Й бруднив; нехай то полум’я відійде,
І ти спали мене, о Боже, своїм вогнистим завзяттям
У тім полум’ї свого дому, що мене зцілить.


John Donne - Present in Absence

Джон Донн
Присутній у Розлуці


Розлука, заперечення почуєш
На усю твою потужність
На тривалість та бездушність;
Роби що можеш але не зіпсуєш
Два серця, справді витримки міцної,
Розлука зблизить їх, Час їм додасть спокою

Хто покохав панянку так шляхетну
То того розум віднайшов
Свій шанс досвідчити любов
Над часом, місцем і усім що смертне
Серцям що їх розлука не міняє
Відсутність є презентом, Час на них чекає

Назовні рвуться мої почуття
Всередині заховані
Розумом опановані
Знаходять в ній таємне відбиття
То так таїти любить пан заможний
Щось більше за той скарб що його в руки взяти можна.

В Розлуці, але даром нагороджений
Можу я її спіймати
Й від чужих очей сховати
В закутку мозку певнім огородженім
Її там обіймаю та цілую
І нею тішуся і зовсім не сумую

George Gordon Byron - Solitude

Самотність
Джордж Ґордон Байрон


     Зі щиту скелі тішитись горбочком та рікою,
     Та лісом, що ліниво горнеться під ковдру тіні
     З усім, що є в цім, людям не підлеглім володінні,
 4   Де смертний рідко, чи й ніколи не ступав ногою;
     На гору, де немає досі жодної стежини,
     Зійти з отарою, що без обмежувань мандрує;
     Згори заглянути на кручі й водоспадів піну;
 8   Самотність не властива тут людині, що цінує
     З чарівністю природи спілкування в ту хвилину.
    
10   Та в натовпі, де тіснява, де кожен поспішає
     Все чути й бачити, відчути і оволодіти,
     Осамотнілий житель світу стомлено блукає,
     Нас нікому, і нікого є нам благословити;
14   Та ница розкіш плебсу весь неспокій прикриває!
     Все це, якби нам рідної душі не дати,
     Могло би втратити ту награну природність
     Бо ж лестити і гнати, знаходити і благати
18   То є самому бути; то правдива є самотність.

четвер, 4 листопада 2010 р.

Donald Barthelme - I Wrote a Letter... (1980)

Donald Barthelme
Ja napysaw lysta Prezydentovi Misjacja...
 
Переклад © 2005 Остап Дзондза. Усі права застережено
Ориґінал вперше опубліковано в The New Yorker 27 жовтня 1980 року 

Ja napysaw lysta Prezydentovi Misjacja, zapytaw qy je w nyx tam zony zaborony parkingu z evakuatorom. Policaji areshtuvaly moju Hondu I meni to ne spodobalosja. Zabraty jiji zi shtrafmajdanqyka koshtuvalo meni $75, pljus dushewnyj (ne)spokij. Qy pomiqaly vy sqo evakuatory zawzhdy zahribajutj malenjki dribonjki awto? Qy baqyly vy sqob vony koly-nebudj vidbuksyryly jakyjsj Chrysler Imperial? Njea, ne baqyly.
Prezydent Misjacja vidpoviw veljmy shljaxetno sqo na Misjaci nema zon iz zaboronoju parkingu wzahali. Dushewnyj spokij na Misjaci, dodaw vin, koshtuje wsjoho dolar.

Nu, ja toho tyzhnja tjazhko potrebuvaw dushewnoho spokoju, tozh vidpysaw sqo dumaju mozhe distanusja tudy do vesny 1981 roku, jaksqo kosmiqnyj shattl vykonaje sqoju porceljanovu obicjanku, i aby tam prytrymaly troshky teploho dushewnoho spokoju dlja mene bo meni joho treba, i qy ne cikavytj joho viderko z rebercjamy w qerwonomu sousi? Jake ja rado pryxoplju z soboju jaksqo pan Prezydent zabazhaje?

Prezydent Misjacja vidpysaw sqo z pryjemnistju otrymaw by viderko reberecj u qerwonomu sousi, I sqo joho poshtovyj indeks, jakby meni tak bulo treba, je 10011000000000.

Ja napysaw jomu teljegramoju sqo pljanuju pryxopyty dekiljka shistj-paqok pyva Rolling Rock aby buly do reberecj w qerwonomu sousi, I, do reqi, jak tam sytuacija z pomeshkannjamy?

Zle, vidpoviw vin zatertoju frazoju-klishe, pomeshkannja vynosjatj bilja dolara w rik, vin znaje sqo to doroho ale sqo vin mozhe zrobyty? To je pomeshkannja na qotyry pokoji, skazaw vin, z trjoma vannymy, bibliotekoju, biljardovym pokojem, wnyzu pywnycja I veranda z vydom na More Procwitannja. Mozhlyvo jomu wdastjsja probyty meni znyzhku na rentu, skazaw vin, tomu sqo ja je druhom Misjacja.

Misjacj wzhe poqynaw zwuqaty jak dosytj nepohane misce. Ja poslaw dolar u Fond Pryspishuvannja Kosmiqnoho Shattla.

Barabanjaqy nesamovyto po porozhnystomu polini z pozdowzhnym prorizom, nalashtovanomu na Misjaqni qastoty, ja zapytaw joho pro pracewlashtuvannja, medyqne straxuvannja, pensijne zabezpeqennja, neopodatkovani zony dlja vedennja biznesu, kartky na znyzhky w supermarketax, i raxunky Rizdwjanyx Klubiw.

Vas quju, Misjacevyprominyw vin u vidpovidj, dolar to wse pokryvaje, a jaksqo vy ne majete dolara, to dolar my vam pozyqymo w ramkax Velykomisjacevoji Programy Rozvytku.

Jak stosowno vijny ta myru? Ja zapytawsja, skorystawshysj malenjkymy kuqerjavymy algorytmamy na ALGOL, jaki ja zkalapucjkaw sam na swojemu kompjjuteri Apple.

Prezydent Misjacja vidpoviw (metaforoju MIRV’D) sqo w tomu kerunku maksymum na sho vony spromohlysja to xrestyky-nulyky, i desj tak voni I bude, naskiljky vin mozhe pro to sudyty

Ja skazaw jomu qerez poljoty angeliw zi specialjnymy instrukcijamy sqo vyhljadaje na to sqo vin tam dosytj dobre trymaje spravy w rukax I qy ne pomirkuje vin qasom nad tym sqoby staty Prezydentom w nas? Nu, na piw-stawky, jaksqo shosj?

Nje, skazaw vin (asterojidnym dosqem sekondxendnyx awtomobiliw iz synjo-zelenymy nalipkamy na bamperax), vyhljadaje sqo nashi Prezydentsjki kampaniji zawdajutj shkody kandydatam, krywdjatj jix. Vony poqynajutj lupyty odyn odnoho po holovax naduwnymy moskaljamy, abo bezperestanno hovoryty rizni bzdury pro dereva. Ale skazaw sqo ne proty staty Dizzy Gillespie.

Donald Barthelme - Genius (1971)

Donald Barthelme
GENIJ




Переклад © 2005 Остап Дзондза. Усі права застережено
Ориґінал вперше опубліковано в The New Yorker 20 лютого 1971 року
 
Joho asystenty hornutjsja dowkola njoho. Vin do nyx stavytjsja suvoro, vymohlyvo, vymahaje punktualjnosti, ale zarady jixnjoji zh zxhodomnoji korysti. Vin rozrobljaje strashenno tjazhki problemy, abo zh uskladnjuje jim robotu, kydajuqy qaswidqasovi nevyrazni komentari, kotri vidkryvajutj novi oblasti potencijnyx doslighenj — i zemlja niby rozxodytjsja, formujuqy __propastj__ w nyx pid nohamy. Take wrazhennja sqo vin xoqe postavyty jix w taki sytuaciji, de jedynym rezuljtatom jixnix strimlinj bude porazka.  Ale porazka takozh je qastynoju rozumovoho zhyttja. “Ja zroblju vas porazko-stijkymy,” kazhe vin zhartoma. Joho pomiqnyky blidnutj.

Qy dijsno je tak, jak kazaw Valéry, sqo kozhna genijaljna ljudyna mistytj w sobi psewdogenijaljnu ljudynu?

“My zhyvemo w epoxu osobystoho nevihlastwa. Nixto ne znaje te, sqo znajutj inshi. Nixto niqoho dostatnjo ne znaje.”

Genij bojitjsja litaty. Gigantyqnyj litak zdajetjsja jomu… tenditnym. Vin nenavydytj zlit i ne w stani vyterpity perebuvannja w povitri. Vin nenavydytj jizhu, stjuardes, holos kapitana, i susidnix pasazhyriw, osoblyvo tyx, jaki vyrazno poquvajutjsja rozslablenymy, jaki znimajutj z sebe plasqi, spuskajutj wnyz halstuky i ruxajutjsja wpered-nazad po proxodu mizh krislamy, trymajuqy w rukax pytwo. W rezuljtati, vin ridko koly podorozhuje. Swit natomistj pryxodytj do njoho.

P: Sqo, na vashu dumku, je najvazhlyvishym znarjaddjam genija w nash qas?
V: Kauqukovyj klej (Rubber cement).

Vin vyslovyw bazhannja, sqob Ameryka bula rozdilena na qotyry menshi za rozmirom krajiny. Ameryka, kazhe vin, je zavelyka. „Ameryka ne dyvytjsja pid nohy koly xodytj i ne baqytj de staje,“ kazhe vin. Cej komentar, jakyj vyklykaw by shyroke oburennja, jakby buw vyslowlenyj kymosj inshym, zustriqajetjsja veselym xixikannjam. Torhova Palata vysylaje jomu qotyry valizy z Teacher’s Highland Cream.

Genij daje vyznaqennja ponjattju „nedoreqna vidpovidj.“
“Prypustymo mij druh meni dzwonytj i pytaje, ‘Qy je tam moja druzhyna?’ ‘Nje,’ vidpovidaju ja, ‘vony vyjshly, twoja druzhyna i moja, powdjahaly novi kapeljushky i pishly viddavatysja morjakam.’ Moho druha shokuje taka zwistka. ‘Ale zh nyni je Denj Vyboriw!’ vyhukuje vin. ‘Aha, i sqe j dosq nadwori poqynajetjsja!’ kazhu ja.”

Genij prydiljaje znaqnu uvahu praci, jaka toqytjsja w inshyx haluzjax. Vin je dobre naqytanyj w usix carynax (za vyjnjatkom socijaljnyx dyscyplin); vin spohljadaje zrazky mystectwa z hostrym quttjam znawcja; vin je wprawnym muzykantom-amatorom. Vin zajmajetjsja poviljnym bihom. Vin ne ljubytj shaxy. Joho raz sfotografuvaly buly koly vin hraw w tenis iz Bratamy Marks.

Vin prydilyw znaqnyx zusylj aby vyjavyty poxoghennja swoho genija. Sqoprawda, ci sproby zavely zahalom w nikudy. Zahadka zahadkoju tak i zalyshajetjsja. Vin otzhe vyrishyw posluhovuvatysja nastupnym formuloju koly joho zapytujutj pro ce: „Tak sklalosja istoryqno.“

Urjad vyrishyw nahorodyty genija dekiljkoma novymy medaljamy — takymy, jakymy joho sqe nikoly ne nahoroghuvaly. Odna medalj je za joho robotu do 1956 roku, odna za joho robotu vid 1956 do sjohodnishnjoho dnja, i odna za joho majbutnju robotu.

“Ja wvazhaju, sqo tovo wse, moja robota, w pewnomu sensi zrobyla mene tym kym ja je. Robota posidaje swidomistj, kotra kshtaltuje swidomistj jiji vykonawcja. Robota pidlesqujetjsja do vykonawcja. Lyshe najsyljnishyj vykonavecj potrafytj vykonaty cju robotu, kazhe robota. Ty musysh buty serjjoznym facetom, raz ty potrafysh vykonaty cju robotu. Ale takozh buvaje i newdovolenistj. Vykonavecj staje postupovo nedbalym. Vykonavecj malo dbaje pro robotu, vin nextuje robotoju, vin projawljaje nevirnistj do roboty. Robota je obrazhena. I napewno vona znaxodytj malenjki sposoby jak skazaty vykonawcevi pro ce... Robota poslyzajetjsja w rukax u vykonawcja — i osj vam nevelyqkyj poriz na paljci. Vy rozumijete? Robota staje poviljnoju, ponuroju, wse biljshe wtomljuje. Ta radisnistj, jaka kolysj isnuvala mizh robotoju ta jiji vykonawcem, kudysj vyparuvalasja. Fajna taka sytuacija! Qy ne tak?

Genij vyjavyw sqo vin ne mozhe uspishno znajty spiljnu movu z ditjmy. (Z doswidu)

Bahatstwo wnutrishnjoho switu genija:
(1) Manijakaljno-okeaniqni stany
(2) Nenavystj do ditej
(3) Hrannja na pianino
(4) Pidrizani genitaliji
(5) Peredplata na Harper’s Bazaar
(6) Kolekcija marok

Genij otrymuje duzhe sxwaljnyj lyst vid Universytetu Minesoty. Universytet bazhaje staty xranylysqem joho paperiw pislja joho smerti. Dlja rozmisqennja paperiw planujetjsja pobuduvaty nove krylo Knyhozbirni.
Genij staje zlym vid toho lysta. Vin bere do ruk paru nozhycj, rozrizaje lyst na dowhi tonki striqky, i w takomu vyhljadi vidprawljaje joho nazad Dyrektorovi Knyhozbirenj.
Vin robytj dowhi prohuljanky vulycjamy mista, zauvazhujuqy arxitekturni detali — zokrema stari zrazky mystecjkoho kovaljstwa. Joho rozum napownenyj idejamy pro novyj — Ale w cej moment policijant nablyzhajetjsja do njoho. „Duzhe pereproshuju, proshu pana. Qy vy qasom ne je—“ „Tak,“ usmixneno vidpovidaje genij.  He takes long walks through the city streets, noting architectural details — particularly old ironwork. Mij malyj je vashym velykym pocinovuvaqem,“ kazhe policijant i vytjahaje z kysheni bloknotyk. „Jaksqo vam netrudno...“ Usmixajuqysj, genij stavytj awtograf.
Genij nosytj swoji najvazhlyvishi papery z soboju w zelenij Sears-iwsjkij skrynci dlja instrumentiw.

Vin znovu ne distaw cjoho roku Nobeliwsjku premiju.
Nynishnij rik ne je ani rokom joho krajiny, ani rokom joho dyscypliny. Aby wtishyty joho, Nacionaljna Fundacija daruje jomu novyj budynok.

Genij zustriqajetjsja z hrupoju studentiw. Studenty kazhutj genijevi sqo ponjattja „genija“ ne je, wnashqasovo, populjarnym ponjattjam. Grupove zusyllje, kazhutj vony, je biljsh socijaljno produktywnym, anizh vyokremlene zusyllje budj-jakoji odynokoji ljudyny, xoq by jak vona bula obdarovana. Genij za swojeju pryrodoju protystawljaje sebe potrebam bahatjox. U vidpovidj na swoji wlasni imperatyvy genij tjazhije do, a navitj akceptuje, totalitarni formy suspiljnoho ustroju. Tyranija obdarovanoho nad grupoju, xoq i prynosytj dejakyj postup na korotkyx stadijax, tymnemensh nemynuqe vytworjuje rjad umow jaki—
Genij zadumlyvo kurytj.

Velyqezna koryqneva mebleperevizna vantazhiwka vyverhaje z sebe na genijevyj gazon powne zibrannja Prepodobnoho Bede, u wsix isnujuqyx perekladax — dar vid meshkanciw Cincinnati!

P: Qy Ameryka je dobrym miscem zhyttja dlja genija?
V: Ja wvazhaju sqo Ameryka je duzhe hostynnoju do genijiw.

“Ja zawzhdy sebe pytaju, ‘Pro jaku najvazhlyvishu riq ja by mih w cju xwylynu dumaty?’ Ale potim ja perestaju pro to dumaty.”

Termin diji joho vodijsjkyx praw zakinqujetjsja. Ale vin palecj ob palecj ne xoqe wdaryty aby ponovyty jix. Joho trosheqky turbuje dumka pro unedijsneni vodijsjki prava (xoqa vin perestaje vodyty mashynu). Ale jomu ohydno je dumaty pro te, sqo jomu dovedetjsja znow zdavaty egzamen, qy fizyqno jty w egzamenacijne viddilennja, qy qekaty w qerzi do egzamenatora. Vin vyrishuje sqo jaksqo vin napyshe lyst w Bjuro Vodijsjkyx Praw, to Bjuro nadastj jomu novi prava bez egzamenu, precinj vin je genij. Vin maje raciju. Vin pyshe lyst i Bjuro Vodijsjkyx Praw vysylaje jomu novi prava, kurjjerom.

U stani spokoju swojeji genijaljnosti genij proponuje dopomohu u napravi nesprawnostej — napryklad, misjkoji kanalizacijnoji systemy.

Genij qytaje The Genius, 736-storinkovyj roman Teodora Drajzera. Osj vin wzhe na ostannij storinci:

“…Jakyj to prekrasnyj bezlad je zhyttja — take bahate, take nizhne, take poxmure, take podibne na koljorovu symfoniju.”
Mriji pro vysoke mystectwo perepownyly joho pry spohljadanni jaskravyx hlybyn kosmosu ….
Genij wstaje i dyvytjsja na sebe w dzerkalo.

Dlja ocinjuvannja joho myslennja bulo sformovano organizaciju pid nazwoju Blaufox Gesellschaft. Jixni zustriqi vidbuvajutjsja odyn raz na misjacj u kimnati nad kafeterijeju w Buffalo, shtat Novyj Jork. Vin zawzhdy vidmowljawsja maty sqo-nebudj spiljnoho z Gesellschaftom, jakyj navijuje jomu nedobri spohady pro Tovarystwo Browning. Sqoprawda, vin ne mozhe strymatysja sqob ne prohljanuty publikovani cijeju grupoju sqopiwriqni Zwity pro Dijaljnistj , u jakyx mistjatjsja taki reqennja jak „Napownennja wsix sfer naukovoji spiljnoty Blaufox-iwsjkymy idejamy povynno, ab ovo, buty nashoju...“
Vin wpadaje w isteryku.

Momenty samosumnivannja…
“Qy ja sprawdi je—“
“Sqo oznaqaje buty—“
“Qy mozhna vidmovytysja buty—“

Joho najhirshyj moment: Vin je w cerkwi, prykljaknuw na odnij iz lavok u zadnix rjadax. Postupovo vin pomiqaje rjad monashok, piwdjuzhyny, jaki prykljaknuly desj dwadcjatj futiw poperedu. Sqoprawda, odna z monashok povernula holovu majzhe pownistju nazad i tak niby vyluplylasja na njoho. Genij kydaje na neji pohljad, todi dyvytjsja deinde, todi znow kydaje na neji pohljad: a vona dali vylupljujetjsja na njoho. Genij zavitaw do cijeji cerkwy po-pershe tiljky tomu sqo holowna nava wvazhajetjsja duzhe fajnym prykladom Burgundijansjkoji Gotyky. Vin peremisquje swij pohljad tudy, sjudy, na viwtarm na vitrazhi, ale sqorazu povertajetjsja pohljadom do monashok, i baqytj sqo joho monashka dali vylupljujetjsja. Genij kazhe sobi, To je moja najhirsha mytj.

Vin pyjak.

“Naprawdu potuzhne abstraktne ponjattja unykaje vyqerpnosti, opyrajetjsja jij. Neoxajni, rozmyti kontury takoho ponjattja, naqe siti u jakyx ryba vyjila velyki, shyroqezni diry, dozwoljajutj odynakovoju miroju wxid i vyxid. Sqo mozhna w taki siti zlovyty? Morsjkoho konyka z kartynoju Monet w roti. Jak tudy potrapyw Monet? Qy znecinywsja Monet vid toho, sqo zmok? Qy zalyshylysja na Monet slidy zubiw? Qy morsjki konyky majutj zuby? Jakoho rozmiru je cej Monet? Z jakoho periodu tworqosti? Qy to je vodjana lilija qy grupa vodjanyx lilij? Qy morsjki konyky jidjatj vodjani liliji? Qy znaje pro ce Parke-Bernet? Qy zmishujutjsja olijni farvy z vodoju? Qy ne je sumish olijnyx farb ta vody shkidlyvoju dlja morsjkoho konykovoho trawlennja? Qy mystectwo povynno buty dorohym? Qy povynni artysty nosyty borody? Qy povynni borody buty zaboroneni zakonom? Qy je pidwodne mystectwo lipshym nizh nadwodne? Sqo oznaqaje slovospoluqennja „radi klapti“? Qy stosujetjsja vono Monet-ovyx klaptiw z maljunkamy? W 1878 roci, skiljky w serednjomu vynosyla misjaqna renta za prostoru majsternju z napiwniqno sprjamovanymy viknamy w nefeshenebeljnomu rajoni Paryzha? Jaksqo morsjki konyky xarqujutjsja lilijamy, to jakyj vidsotok jixnjoji sqodennoji roboqoji energiji, vyrazhenoji w ergax, vony zwidty otrymujutj? Qy ne slid zashyty dirky w sitjax? U dwoboji mizh morsjkym konykom i letjuqoju myshoju, na koho by vy zrobyly stawku? Jaksqo ja zashyju siti, vy meni vybaqyte? Qy vodjani squri hryzutj vodjani liliji? Qy je vodjanyj bujvol u vodjanomu oxologhuvaqi? Jaksqo ja zarjaghu swoju vodjanu rushnycju do vodjanoji liniji, qy zmozhu ja pislja cjoho vidwidaty vodopij? Qy je fantazija adekwatnym zaminnykom pravyljnoji povedinky?”

Genij proponuje stworyty switovyj rejestr genijiw, z metoju oxopyty ta koordynuvaty zusyllja genijiw z usix usjud zarady stworennja krasqoho zhyttja dlja wsix ljudej.
Posylajutj lysty...
Reakcija shokujuqa!
Plyvutj rikoju telegramy…
Geniji kozhnoho pokroju proponujutj swoju spiwpracju.
New York Times drukuje redaktorsjku pershostorinkovu stattju, u jakij rozxwaljuje cju ideju…
Try tysjaqi genijiw w odnij zali!
Genij wpadaje w pohanyj nastrij. Vin vidmowljajetjsja budj z kym rozmowljaty protjahom vosjmy dniw.

Ale teper koryqnevyj busyk UPS pidjizhghaje do joho dwerej. W njomu mistytjsja ceremonijaljnyj meq (z vyhraviruvannjam), vykuvanyj u Toledo, sponsorovanyj Merom ta Radoju Mista Toledo, Ispanija. Genij maxaje meqem tudy-sjudy w serednjorankovomu povitri, inshoju rukoju pidpysujuqy kwytanciju pro otrymannja ….